Łączna liczba wyświetleń

środa, 10 października 2012

          217.  Może to źle, ale my nie wtrącamy się za mocno w życie swoich dzieci, to ich życie. Mają być szczęśliwe. Uważamy że każdy dureń ma swój rozum. Nasze dzieci też, jakiś tam rozum, mają. Mają plany, poglądy, marzenia…  
Jak my mamy prawo do swojego zdania, tak też musimy uznać prawo naszych dzieci do formowania i wygłaszania swoich opinii. Nie zgadzamy się z nimi? Są niezgodne z naszymi? Nie podoba nam się to i wyrażamy to głośno? To w takim razie pytam, gdzie jest nasza tolerancja i wyrozumiałość?
Przekonajmy ich w dyskusji, jesli w końcu dopuszczą nas do głosu, że nie mają racji… Sami nie możemy się czasem pogodzić z  teologiczną doktryną, a dzieci z naszą już muszą?
Dajmy przykład swoim dzieciom że można rozmawiać, szanować różne punkty widzenia - to może i inni wezmą z nas przykład…         

wtorek, 9 października 2012

           216.  Po co są sądy, rządy, administracja, kiedy to wszystko nie działa jak należy w odczuciu społecznym…
Jedne sądy raz coś przysądzają, a następne odwołują. To trwa lata, a sprawiedliwość i tak zależy od interpretatora. Nie od kodeksu i tego co jest napisane - tylko od papugi…   
            Rządy, bez wyjątku, się zmieniają, ładnie mówią, a potem wszystko zostawiają innym. I co zostaje - najczęściej, ręka w nocniku, a nie poczucie sprawiedliwości.
            Bandyta zostaje uniewinniony, chory dostaje lek, a potem mu się go odbiera itd. itp. Demokracja? Dyktatura? A może to Łukaszenka, Putin, Hu Jintao, mają rację a nie PiS, PO i inne wijące się pod niezadowoleniem społeczeństwa partie? Nikt nie ma monopolu na sprawiedliwość, nic ich nie godzi i nic im nie grozi…
Coś musi wybuchnąć, tylko co, kiedy i gdzie?… Czy Nostradamus to już przewidział? ;-D   

poniedziałek, 8 października 2012

           215.  Otyłość dzieci…
Kawa była u nas o 16-. Do kawy ciastko, cukierek. Chipsy, oranżada kola na weselach. Młodzież ćwiczyła na lekcjach wf –u. Na lekcje chodziła lub jeździła rowerem. Gotowaliśmy sami, ze zdrowych wiejskich produktów. Nie było różowo, też był kryzys. Dzieci rodziły się w połowie lat osiemdziesiątych. Są szczupłe, wykształcone, mądre. Nie jest i nigdy różowo nie było. Ale myśmy myśleli i planowali.
Czyżby teraz coś się zmieniło?    
Teraz młodzieży brak jest wzorców do naśladowania od rodziców, bo ci nie mają czasu, są zapracowani i zestresowani..
Wymówka?
Bo winne są geny, a nie wychowanie, zdrowa kuchnia, myślenie o przyszłości swoich dzieci?
To nie Cola, Fastfoody,  złe jedzenie i brak gimnastyki i opieki... A co? Nie piwo, golonka i grille rozpychają nam żołądki?  
Wiadomo co lubią i często jedzą dzieci. Kuchnia zdrowa jest dosyć droga, ale czy nie warta poświęcenia? Owoce, warzywa, zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, brak stresu.
Alternatywą jest - dzieci szczupłe, pełne energii, zdrowe. Bo rodzice ćwiczą, dają im wzorce, nie zaśmiecają swoich brzuchów i umysłów. Mają czas na wytłumaczenie, a nie lekceważenie młodych ludzi, zagrożeń które na nich czyhają. Nie kasa jest najważniejsza, markety i media - tylko nasza mądrość i instynkt, który jeszcze gdzieś w środku nas drzemie.       

sobota, 6 października 2012

            214. Mamy w krajach uprzemysłowionych nadwyżkę jedzenia, elektroniki, różnych dóbr. Wiele z tego co jest marnujemy. Bo jest, bo myślimy że będzie wiecznie, że stać nas będzie cały czas na kupno. Lekceważymy to co zostało wyprodukowane przez innych. Marnujemy surowce, nie szanujemy przyrody, patrzymy tylko swojej wygody... Zapominamy że oprócz rzeczy które możemy nabyć, są jeszcze rzeczy i wartości które zostały nam dane tylko w posiadanie, a my traktujemy je jako swoją własność. To jest woda, lasy, powietrze… To wszystko możemy teraz kupić, tylko zapominamy o jednym, do kiedy nam wszystkim tego wystarczy…    

piątek, 5 października 2012

                 213. Czy mamy jeszcze przyjaciół? Takich prawdziwych, od serca? Takim co możemy się zwierzyć, wszystko opowiedzieć, nawet rzeczy intymne? Nie koleżanka, kolega, ale taki bliski nam, nadający na tych samych falach człowiek? Czy mamy czas na taki luksus w obecnych czasach?
Porozjeżdżaliśmy się po całym świecie, zajmujemy się domem, rodziną, pracujemy. Czasem zostawiamy bliskie nam osoby daleko i spotykamy się tylko okazjonalnie. Czy to co było kiedyś, teraz możemy nazwać przyjaźnią? Człowiek się zmienia. My się zmieniamy… Czasem zamykamy się w domach z telewizorem, radzimy z problemami sami, rodzina staje się najważniejsza. Nawet nie mamy czasu wyjść do kina, na występ, na piwo…
Czy jesteśmy leniwi? Kiedyś człowiek utrzymywał kontakt z sąsiadami, wychodził na ławeczkę pod dom, bywał na prywatkach. A teraz, mając tyle lat co się ma?
Czy świat nie przesłaniają nam problemy dzieci, wnuki, polityka? Czy nie zwalamy wszystkiego na brak czasu? Rodzice, dzieci, choroby, problemy… Czy czasem nie zapominamy o czymś ważnym? O sobie, potrzebie przyjaźni, odpoczynku? Mamy teraz jakiś dystans do wszystkich. Rządzą nami media, dają wzorce do naśladowania czasem nawet z odległych miejsc… A my jesteśmy tutaj i teraz…
Mają szczęście ci, co przyjaciół mają, są radośni mimo kłopotów, i nie są zakładnikami czasu… Czasy się zmieniają, pamiętam inne życie, a z opowiadań rodziców, zupełnie inną kulturę. Z jednej strony mamy łatwiej i lepiej, ale z drugiej, zaczyna otaczać nas pustka. Do czego ona nas doprowadzi? Zaczynamy tworzyć dookoła siebie świat wirtualny, komputerowy. Czy to z tęsknoty za czymś co odeszło? Czy to dobrze, czy ewoluujemy w słusznym kierunku, czy mamy sami, jeszcze wpływ na własne życie?      

czwartek, 4 października 2012

            212. Skoro się zgadaliśmy na Facebook –u o przepisie na babkę ziemniaczaną, podaję ją na swoim blogu. Przyczyna – się troszeczkę rozpisałem… ;-D
Babka ziemniaczana, jako potrawa ludzi niezamożnych pochodzi z kresów. Litwa, Białoruś, Ukraina, wschodnia Polska. Tą potrawę niezamożnych jedli także Żydzi na tych terenach i Niemcy. Później to się zmieniło i jadano ją już na zamożnych stołach. Obok jeleni, przepiórek, zagościły na nich także i potrawy z ziemniaków. W takiej formie potrawa ta, jak i inne potrawy z ziemniaków - kiszka ziemniaczana, kartacze, rozeszły się po innych rejonach.
Mało kto teraz zna potrawę od lat jadaną w naszej rodzinie zwaną Guglem. Kiedyś jedli ją niezamożni Żydzi, albo Niemcy. Głównymi składnikami jej były ziemniaki i marchew. Ale tej potrawy sory, ale Wam nie zdradzę - rodzinna bardzo pracochłonna tajemnica. Nigdzie tej potrawy nie spotkałem. Je się ją u nas raz, dwa razy do roku i najbardziej smakuje ona mi. ;-D Inni z rodziny gustują w innych potrawach z ziemniaków, czyli kartacze, babka i kiszka ziemniaczana.
Na tych terenach dawniej przeważała kuchnia mączna, zacierki, polewki, kluski… Później gdy sprowadzono z Ameryki ziemniaki, jako odrzucone przez szlachtę, to one zaczęły królować na zaściankowych stołach. Tyle z historii którą znam.
Do kiszki jak i babki ziemniaczanej, stosowano jedyną odmianę jaką była znana w tym rejonie. Była to odmiana biała, rozpadająca się i delikatna. Karmiono tymi ziemniakami także zwierzęta domowe, w tym i świnie. Być może dlatego śmieją się z niej inne nacje.
Chyba i z tego powodu, tak cenią tą potrawę przybysze z innych regionów. Najsmaczniejsza babka i kiszka ziemniaczana pochodzi z naszego rejonu. Być może, ale ja tu nie jestem obiektywny… ;-D
Ziemniaki żółte, twardsze, z większą zawartością skrobi, z dużym powodzeniem używa się w innych kuchniach. Dodaje się ją do sałatek, pyzów, knedlików i innych ziemniaczanych klusek. Też mi bardzo smakują, ale te ziemniaki są inne. Nie gorsze, ale pasują do innych potraw. Absolutnie nie można już z nich zrobić kartaczy, cepelinów, czy babki. Skrobia i jej ilość czyni potrawę bardziej zwięzłą.
A więc znając już przyczynę innego smaku babki ziemniaczanej, mogę podać przepis na tą potrawę. Mianowicie:
-Ziemniaki białe, późne, dające kolor potrawie, konsystencje i smak. - Ok. 3- 3.5kg.
(konsystencja nie powinna być gęsta, nadmiar wody usuwamy łyżką, Przetarte ziemniaki powinny być od razu przyprawione i wstawione do blaszki by nie ściemniały. Można położyć później, na jej wierzch plasterki boczku i przypiec).
-Skwarki z topionej słoniny, o kolorze złotawym, pozostałe po topieniu smalcu. – koło szklanki. (Wiem, że coraz rzadziej i w pewnych rejonach są niedostępne, więc chyba można je zastąpić cieniutko pokrojonymi skwarkami z boczku wędzonego, kiełbaską. – Ale zaznaczam to już nie będzie to. Ja nie używam smalcu ze sklepu, wytapiamy go sami. Zupełnie inny smak, nie pryska i są skwarki.)
- Kasza manna – ok. 3 łyżki. 
-Mąka zwykła lub ziemniaczana 3 łyżki.
-Sól, pieprz, do smaku. Surowa potrawa ma sprawiać przesolonej.
-Podsmażone 3 cebule, pokrajane w kostkę. 
-Jedne jajko. My dodajemy trochę Vegety, ciutkę przyprawy do ziemniaków.
Wszystko należy pomieszać, wyłożyć do blaszki i piec aż ładnie się zarumieni. Ot i tyle. To nasza domowa babka ziemniaczana. Kiszkę robimy tak samo, tylko wkładamy nadzienie do flaka, lub świńskiego wyprawionego żołądka… ;-D         

środa, 3 października 2012


211. Zapraszam do odwiedzin. ;-D Najładniejsza i najsympatyczniejsza szkoła w Białymstoku.  Tam pracuje moja żona i nawet lubi tą pracę. Strona internetowa szkoły -  http://www.xilo.bialystok.pl/
Wpadnijcie też do naszego miasta… ;-D
Na -  https://maps.google.com/  - wpisujemy, Białystok, Podlaskie, Polska, Potem klikamy na człowieczka w górnej lewej stronie mapy i przenosimy go na plan który zaznaczy się na niebiesko. To będzie taki aktywny obszar, gdzie zrobione były zdjęcia przez samochód - Street View.
Mapa zmieni się w ruchome obrazy z miasta. Sterujemy wówczas myszką. Mieszkam na ul. Grottgera, tam pracuje moja żona. Polecam Rynek Kościuszki, Pałac Branickich, Park Planty itp.  Ja mieszkam w tym mieście i czasem wpadam, wirtualnie popatrzyć na ulice, mi się to podoba, kiedyś takich rzeczy nie było… ;-D Czasem „podglądam” moich znajomych za granicą, przynajmniej wiem jak mieszkają… ;-)))